Dotrwaliśmy jakoś do soboty, a weekend zapowiada się leniwie. Dzisiaj zabrałem do foliaka okulary i telefon żeby sprawdzić co zżera nasze niedorośnięte jeszcze warzywka. Okazało się, że na rzodkiewce i rukoli żeruje sobie w najlepsze jakaś czarna pchełka z dwoma żółtymi paskami na grzbiecie.
Na sałacie tylko odpoczywa, pewnie woli bardziej wyraziste smaki.
Około południa chwila sjesty na tarasie nikomu nie zaszkodzi
Za to wieczorem po wybornej kolacji z grilla uczta dla oczu. Zachód słońca, który jeszcze trochę i nam spowszednieje, a może i nie.
Na sałacie tylko odpoczywa, pewnie woli bardziej wyraziste smaki.
Na szczęście nie lubi też pomidorów i papryki, które ie licząc incydentu ze ślimakiem rosną w spokoju. Pomidory mają już sporo kwiatów, które pracowicie zapylamy.
Około południa chwila sjesty na tarasie nikomu nie zaszkodzi

Za to wieczorem po wybornej kolacji z grilla uczta dla oczu. Zachód słońca, który jeszcze trochę i nam spowszednieje, a może i nie.
Komentarze